Gdyby mnie ktoś zapytał, co uważam za największe osiągnięcie telewizji jako medium, wskazałbym właśnie seriale przyrodnicze Attenborough. Jasne, niektóre są ciekawsze, inne mniej, ale co do zasady grają we własnej lidze, raczej nie zajdziemy nic równie dobrego gdzie indziej.
Oczywiście wynika to w dużej mierze z bezkonkurencyjnego w branży, instytucjonalnego i finansowego wsparcia, jakie produkcjom tym zapewniła jednostka historii naturalnej BBC, brytyjskiej publicznej telewizji, która odpowiada za większość produkcji Attenborough z ostatnich kilkudziesięciu lat.
Kilkadziesiąt lat. Czu ktokolwiek inny może się pochwalić tak długą karierą w mediach?
Wspomniana finansowa i instytucjonalna siła działu przyrodniczych dokumentów BBC nie wzięła się znikąd, na przestrzeni lat tworzyły je rzesze utalentowanych i niezwykle kompetentnych ludzi, ale locus i silnikiem napędowym jej wzrostu był właśnie Attenborough z jego niebywałym talentem naturalnego gawędziarza, łatwo zarażającego widzów entuzjazmem i zachwytem.
Gdy byłem dzieckiem przyrodnicze serie BBC, w Polsce z kultową lektorką Krystyną Czubówną, najczęściej nadawane na kanale 2 publicznej telewizji, stanowiły dla mnie zawsze jeden z najważniejszych punktów ramówki. Dziś, gdy sprawdziłem kilka tytułów, paradoksalnie oficjalny dostęp jest trudniejszy: większości nowych serii nie ma w streamingu czy VOD w Polsce. Oczywiście, jak większość millenialsów, nie mam problemu z ewentualnym uzyskaniem dostępu mniej oficjalnymi kanałami, przy pomocy niezawodnych narzędzi peer to peer.
Guardian zamieścił syntetyczny przegląd kariery Attenborough. Czy widzieliście, że to jemu zawdzięczamy Latajacy Cyrk Monty Pythona, który zamówił, gdy był dyrektorem programowym BBC? Dokument przyrodniczy w formie, jaką dziś kojarzymy z Attenborough, i która gorzej lub lepiej jest zwykle emulowana przez innych twórców, narodził się w 1979:
Długo dojrzewający plan Attenborough, by stworzyć serial przyrodniczy na skalę Civilisation i The Ascent of Man, wreszcie został zrealizowany. Life on Earth to przełomowe wydarzenie telewizyjne, nakręcone w 100 lokalizacjach z pomocą ponad 500 naukowców. Rozmach programu widać już w pierwszym odcinku, który prowadzi przez Amerykę Środkową, Wyspy Galapagos, a kończy się nurkowaniem Attenborough na Wielkiej Rafie Koralowej. Było to — i nadal pozostaje — przedsięwzięcie tak ambitne, jak tylko telewizja potrafi być.
Jednym z moich ulubionych seriali Attenborough było zawsze Sekretne życie roślin z 1995 roku. Kilka lat temu BBC wyprodukowało niejako unowocześnioną wersję w 4K zatytułowaną Zielona Planeta:
Muszę w końcu obejrzeć.
Także na stronie Guardiana kolekcja wspomnień różnych ludzi opisujących jak Attenborough wpłynął na ich życie. Chyba najciekawsze:
Około 40 lat temu pracowałem jako kierowca w firmie kurierskiej. Pewnego dnia wśród przesyłek miałem dużą drewnianą skrzynię. Kiedy dotarłem pod wskazany adres, lało jak z cebra.
Wyładowałem skrzynię — dużą, choć niezbyt ciężką — i zadzwoniłem do drzwi. I któż je otworzył, jeśli nie David Attenborough. Byłem i nadal jestem jego wielkim fanem, więc chyba na chwilę dosłownie odebrało mi mowę z wrażenia. Gdy zobaczył skrzynię, powiedział: „Cóż, to nie zmieści się przez drzwi, proszę dać mi chwilę”. Wrócił do środka, a po krótkim czasie pojawił się znowu, ubrany w płaszcz przeciwdeszczowy i niosąc kilka młotków.
Razem rozebraliśmy skrzynię. W środku znajdował się ogromny gliniany/ceramiczny dzban, który — jak powiedział — zdobył, zdaje się, w Papui-Nowej Gwinei. Jakoś udało nam się wnieść go do domu, gdzie jego żona zaproponowała mi filiżankę herbaty, a on pokazał mi pokrótce swoją kolekcję skamieniałości, podczas gdy ja trochę obsychałem.
To było niezwykłe doświadczenie i do dziś wciąż mnie zaskakuje — choć pewnie nie powinno, biorąc pod uwagę jego dokonania — że był gotów wyjść w ulewę i pomóc zwykłemu kurierowi rozebrać skrzynię oraz wnieść ją do domu.